[ Kielich ]

Bo brzegach błyszczą wspomnienia
Mam imię i nazwisko
25 lat w trakcie upływu
Nie pragnącą pustkę...

Po drodze wspiąłem się
Za wysoko
Uczepiony nadzieji
Oczekuję na finał
Końcowe napisy
Krytykę i zapomnienie
...
[ W myślach dogaduję się
z moim ego ]
Dogaduję się z tobą
Im więcej mam
Tym mniej odczuwam
Kreślę słowa
Na podpalonych kartkach
Dym gryzie w oczy...
Oddycham jeszcze zimnym powietrzem
I przymykam oczy
Płynę na tym samym statku co ty
Myślę podobnie jak ty kiedyś
Wybacz że nie zawsze
Zdaję sobie sprawę...
Z rzeczy o których powinienem wiedzieć

[ Węgle na skórze ]

Jestem szarym kolorem
Twoich oddechów
Gorących jak rozgrzane węgle
Sypiących się na szyję kogoś innego
Nie zapomniałem słodyczy
Soków pełnych obwitości
Wszystkie we mnie płyną
Przdzierają się przez żyły kłując
Na końcu serce
Z dotykiem sprzedałem swoją niewinność
Wydarłem samemu sobie najcenniejszą rzecz
Choć bardzo chciałem zatrzymać to dla siebie...
Teraz zwracam
W gwałtownym skurczu
Mięśnia

Kim jeszcze jestem?
Tylko wspomnieniem...

[ granica bólu ]

Obudziłaś moje zmysły
Nauczyłaś mnie jak widzieć w ciemnościach
Pokazałaś jak wzrokiem można dotykać zakazanych miejsc
Teraz wiem jak to jest bez ciała
Jak można sięgać głębiej aż do bólu...
Wyprowadziłaś mnie z domu
Bo mnie potrzebowałaś...

Kreślimy kształt którego nigdy nie widzieliśmy
Malujemy kolorami których nie poznaliśmy jeszcze
Aż dotrzemy do granicy
Gdzie ktoś kogoś zawsze krzywdził...

Mam nadzieję że to będzie tym razem mocniejsze
Bym poczuł
Że jestem gdzieś tutaj jeszcze



text zbyszek radwanski 28.08.2001
foto maciej wójcik